Powrót
![]() |
| https://gifer.com/en/F9NR |
![]() |
| https://gph.is/2SJDekj Powrót Batmana (1992) |
Po kilku tygodniach w zakładzie
wreszcie mnie wypuszczono. Uznano, że jestem wystarczająco stabilny, żeby dać
mi szansę poza ośrodkiem. Bardzo mnie to ucieszyło, bo już miałem ich
wszystkich dosyć. Czy pobyt tam w jakiś cudowny sposób uspokoił to co działo
się w mojej głowie? Mam co do tego wątpliwości, ale nie powinienem tego mówić
na głos. Na pewno zatrzymanoby mnie wtedy na dłużej…
Po
powrocie do pustego mieszkania pierwsze co zrobiłem to sprawdziłem skrzynkę na
listy. Znalazłem tam kilkanaście listów, jakieś rachunki, dziesiątki ulotek. Bo
może akurat chciałem wyjechać na wakacje? Proszę bardzo, biuro podróży zaprosiło do
współpracy. A może chciałem zamówić coś do jedzenie, co nie byłoby szpitalną papką?
Restauracja dwie przecznice dalej zaoferowała dowóz za darmo. A może szkoła tańca/boksu/klub
fitness/kino...? Nieważne czego bym w tej chwili nie potrzebował, po kilku tygodniach nieobecności
w domu wszystko znalazłem w skrzynce na listy. No więc, zdecydowałem się na indyjską
kuchnię. Nie musiałem długo czekać, chociaż czekanie tak czy inaczej nie
sprawiało mi już problemu. Szpital nauczył mnie cierpliwości.
38
minut po złożeniu zamówienia, usłyszałem dzwonek do drzwi. Nie spodziewałem się
nikogo innego niż dostawcy z moim jalfrezi.
Otworzyłem drzwi, a po plecach przeszły mnie ciarki. Czułem jak krew odpływała
mi z mózgu powodując zawroty. Ucisk w klatce nie pozwolił mi normalnie
oddychać. Przede mną stał prawie dwumetrowy koleś… z głową kota zamiast
ludzkiej. Moja psychika znów ze mnie zakpiła, ale tym razem nie mogłem tak
szybko się z tego otrząsnąć. Ze strachu, w pierwszym odruchu pchnąłem go tak
mocno, że zrobił kilka kroków w tył, po czym zaczął balansować na krawędzi
schodów, aż w końcu przegrał walkę z grawitacją. Usłyszałem dźwięk pękającej
czaszki i ciche miauknięcie. Wszystko to trwało zaledwie kilka sekund. A potem
stałem tam całą wieczność bez ruchu.








Komentarze
Prześlij komentarz